Dorastanie

W styczniu tego roku zgoliłem brodę i momentalnie pożałowałem swojej decyzji. Jak ja wyglądam – pomyślałem. Jak żyć teraz mogę? Z oczu poleciało kilka łez.

Dziś stoję w tym samym miejscu co wtedy, lecz teraz wiem, że to Ja stoję za tymi rzeczami. Nie jestem swoim ciałem, nie jestem też brodą. Jest ona dla mnie tylko dodatkiem. Cóż to za człowiek, który ukrywa się za maską? Choć to chyba pytanie retoryczne, bowiem robimy to na co dzień.

O brodzie marzyłem już od wieku nastoletniego. Mając lat piętnaście byłem dumny ze swojego (oczywiście fatalnie wyglądającego) zarostu. Nie przeszkadzało mi to, no bo chyba lepsza już jakakolwiek broda, niż żadna?

W międzyczasie jednak coś się zaczęło zmieniać, a ja zamiast wyrastać zacząłem się po prostu za brodą kryć. Patrząc jednak teraz na swoją twarz bez zarostu widzę siebie, bo maska nie ma żadnego znaczenia.

Jestem sobą! – a brodę zapuszczam nową. Lepszą i mocniejszą na silniejszym fundamencie.