Dzień 50

Ubranie eleganckie, lecz wygodne odpowiadałoby mi. Wygląd to co prawda jedynie dodatek, lecz w kontakcie z ludźmi ma „znaczenie”.

Kupiłem mały zestaw klocków lego, których jestem bardzo ciekaw :). W domu na razie chaos, powoli mniej chaosu. Jeśli chodzi o sprzątanie to drobne elementy zaczynają budować te większe. Liczy się droga, nie cel…

Oglądałem drogie posiadłości za wiele pieniędzy i poczułem, że byłoby ciekawie taką jedną mieć. Zacząłem się też zastanawiać…

Nas ludzi nakierowuje się na posłuszeństwo i dobro, poza które „nie można” wychodzić. Mówi się, że drogie rzeczy nie są potrzebne, a w tym czasie Najwyżsi z wszelkich tego typu dogodności korzystają. Jaka jest prawda?

To co drogie, a sztywne niewiele jest warte. Bycie sztywnym bogatym człowiekiem jest bardzo smutne. Wydaje mi się jednak, że bogaty, nieprzepłacony minimalizm jest czymś bardzo przyjemnym. Przepych może i nie jest potrzebny… To jedno z doświadczeń, których nie dzieli się na lepsze, lub gorsze. W świecie nieograniczonych możliwości takie rzeczy jak wymarzony dom, „itp.” to po prostu zwykłe rzeczy, które każdy może mieć… Czy musimy na nie pracować latami? To są jedynie dodatki, więc cele z nich marne. Samo posiadanie jest jedynie „interesującym doświadczeniem” zapewne tylko na jedną chwilę.

Czytałem dziś długo. Jestem kontent. Chcę zmiany, a wymaga to wyjścia poza strefę komfortu. Pracy i wytrwałości. Wyjścia w świat już teraz!

Ciekaw jestem czy w chaosie można się odnaleźć. Może bym napisał książkę?

Tak sobie myślę, że nawet sposób w jaki piszę jest chaotyczny!

Log: praca przy stronie. Zmieniłem domyślną czcionkę, oraz zająłem się sprawdzaniem wydajności innego hostingu.