Dzień 51

Komputer zajmuje mi bardzo dużo czasu, a ekran z którego korzystam jest za duży. Wychodzi na to, że komputera nie potrzebuję do niczego na tyle, by siedzieć przy nim godzinami. Chaos.

W niedzielę zakupiłem pewną rzecz. Przeczucie podpowiadało mi, że jest to coś zupełnie niepotrzebnego i takie też się okazało. Po prostu byłem ciekaw! Chaos.

W nowym miejscu mieszka mi się wyśmienicie. Może nie jestem bardzo produktywny, ale jest przyjemnie i miło. Chaos.

Interesuje mnie zmiana wizerunku! Jest to przydatna rzecz i pomaga w zrobieniu dobrego pierwszego wrażenia. Mój obecny styl to przede wszystkim komfort i łatwa prostota. Trzymanie się w swojej własnej sferze i nie wychodzenie poza nią. Chaos.

Jest późno. Jak już mówiłem… Patrzenie w ekran bez celu – kwintesencja mojej dziennej aktywności. Chaos.

Ten tydzień to istny chaos i wiem, że się powtarzam, ale nic na to poradzić nie mogę! Nie wiem z czego to wynika, ale czuję się jak rozbita armia, lub produkt bez formy. Tak bardzo przecież chciałem wyjść poza nią! Takie zagmatwanie może być początkiem wielkiej zmiany. Niech więc podąża swym torem i idzie w tym bliżej mi nieokreślonym kierunku! Na pierwszy rzut oka brak tu sensu, lecz może ukazać się już wkrótce.