Dzień 59

Hej!

Kartki mnożą się i troją, a leżąc na poziomie pasa zachęcają do ciągłego schylania się. Lepsze są jednak rzeczy, które przywarły do otaczającej nas przestrzeni. Nie mają żadnego życiowego celu. Są jak pasożyty, które kamuflują się w umyśle ofiary, by ta nie zwracała na nie uwagi. Nieużywane krzesło staje się podstawką, podobną rolę przyjmuje też rzadko otwierane pudło. W większości pełne jest mini-pasożytów, zapewne adoptowanych dzieci, które dopiero rosną i chowają się w pudle niczym w brzuchu matki. Życie mija im bezkarnie do momentu, gdy właściciel owej rzeczy uświadamia sobie, że przecież nie jest mu ona wcale potrzebna! No, ale przecież może się przyda… Niech będzie mówimy. Niech zostanie i niech chełpi nas swoim istnieniem! Dajemy jej drugą szansę, choć sami tak naprawdę nie wiemy dlaczego…

Rozmyślam właśnie nad sensem istnienia… Rzeczy są komfortem! Pozbywanie się rzeczy niepotrzebnych to chyba rzeczywiście istotna nauka.

Warto robić rzeczy na opak, na odwrót, bo w tej nielinearności istnieje moc! Ja dopiero nad tym pracuję, a jedną z głównych zmian będzie strona!

Pa! Padał dziś śnieg i jest biało.