Pączkowe doświadczenie

No witam! No to dzisiaj wydanie zbiorcze wiadomości z dwóch dni… w sensie tego co u mnie*! Przechodząc do sedna…

Koniec z moim dwudniowym całkiem pracowitym doświadczeniem! Skończyłem dziś pomagać przy pączkach (w cukierni) i szczerze powiedziawszy było to całkiem męczące przeżycie! Oczywiście nie tak bardzo jak pączków pieczenie, czy też przygotowywanie ciasta, ale do tych rzeczy nie mam odpowiedniego wykształcenia. Niemniej jednak było to jedno z bardziej niesamowitych zdarzeń w ostatnim czasie i naprawdę wiele mi dało i bardzo mnie rozwinęło. Dziękuję za to! Dziękuję za tak wspaniałą <ekipę cukierników>, którzy bardzo mi pomagali i nauczyli mnie wielu ciekawych rzeczy! Dziękuję też za wyrozumiałość, którą mnie darzono dzięki czemu mogłem uczyć się na swoich błędach i być lepszym w powierzonych mi zadaniach. Super! 

Wypełniony entuzjazmem i radością… przede wszystkim dlatego, że odkryła się przede mną wielka niewiadoma, która raziła mnie jeszcze w dniu wczorajszym! Jak wygląda produkcja pączków na wielki dzień jakim jest „tłusty czwartek?? Teraz już wiem! Mogę więc podążać ku swoim celom wzbogacony o to co nowe… i będę!

Wpis tematyczny… jutro za to przemyślenia codzienne! Dziękuję wszystkim za wszystko! Do następnego czytania!